niedziela, 3 stycznia 2016

"Dziedzictwo" - C. J. Daugherty

Allie powraca do Akademii Cimmeria, nie wiedząc, co tym razem ją czeka. Czy ostatni semestr nie dał jej wystarczająco do zrozumienia, że nawet jej najbliżsi potrafią ukryć prawdę, która dla nastolatki powinna być najważniejsza? Niestety, jej wrogowie nie zamierzają odpuścić, a atmosfera zaczyna się robić niepokojąca... szczególnie, że w murach szkoły jest szpieg, a nikt nie jest w stanie go zdemaskować. 

Na początku chciałabym podziękować Wam za wszystkie noworoczne życzenia i miłe słowa w stosunku do mojego bloga. Motywujecie mnie do dalszej pracy jak nigdy dotąd i mam nadzieję, że niejeden rok jeszcze z Wami spędzę. 

Do lektury "Dziedzictwa" z początku nie zachęcało mnie nic. Ani kiczowata okładka rodem z jakiejś hiszpańskiej telenoweli, ani intrygujący opis, zapowiadający porywy serca, szkolne troski oraz wielką politykę, którą podobno miała nam przedstawić autorka, ani perspektywa powrotu do panienki Sheridan, jej rozterek i irytujących decyzji, które mogły doprowadzić do niczego innego, tylko do niechybnego rzucenia książką o ścianę. Z czystym sercem więc mogę się przyznać, że nie wiem, dlaczego wybierając się w tydzień później do biblioteki najpierw pospieszyłam do półki z młodzieżówkami i czym prędzej zgarnęłam z niej kontynuację "Wybranych". Zatęskniłam? Tak bardzo zaintrygowały mnie dalsze losy Sheridan i świty? A może po prostu nie mogłam pozostawić serii niedokończonej? 
"Dziedzictwo" czytałam z przerwami - najpierw ją zaczęłam, potem, bardzo zniechęcona powolnym rozwojem wydarzeń, zabrałam się za coś innego, a w końcu musiałam przeczytać lekturę, która szła mi, lekko mówiąc, jak po grudzie... więc tak naprawdę zanim na dobre wkręciłam się w historię, minęło sporo czasu i oczekiwania w stosunku do tej książki odrobinkę zmalały. Jedno muszę powiedzieć: z pewnością nie ma tutaj krzty jakiejkolwiek oryginalności i powiewu świeżości, na jaki liczyłam, mając nikłą nadzieję, że po niezbyt udanych "Wybranych" autorka poszła po rozum do głowy i zaopatrzyła się w parę świetnych pomysłów, które przekaże nam na kartach kontynuacji. Owszem, nie mogę zarzucić Daugherty nieumiejętności prowadzenia akcji, budowania napięcia i, broń Boże, przewidywalności, ale mimo wszystko sprawy, które powinny mnie zaszokować i co najmniej przestraszyć, wydały się po prostu utarte i nieco przekolorowane, a niektóre zwroty akcji zdawały się być po prostu wciśnięte na siłę. Jednak czy właśnie ten, dosyć poważny, błąd, zaważył na ocenie całej powieści? 
A tutaj Was zadziwię, ponieważ powiem, że nie. Że mimo tej całej powtarzalności i braku jakiejkolwiek oryginalności, mimo głupich posunięć i nieudanych cliffhangerów, mimo wolnego rozwoju akcji i tego, że w połowie książki miałam historii zupełnie dosyć, zakochałam się w niej. Zakochałam się w lekkim, niesamowicie wciągającym stylu pisania Daugherty, w magicznej aurze, jaką wykreowała, w Cimmerii i jej uczniach, w tej atmosferze niepokoju, która powoli zaczęła się wkradać w mury akademii, zmuszając członków Nocnej Szkoły do wzmożonej czujności... w końcu w murach zamku pojawił się szpieg Nathaniela, przekazujący mu informacje o każdym poczynaniu Isabelle. Ostatnie sto stron było dla mnie ułamkiem sekundy, podczas którego z zapartym tchem obserwowałam, jak bohaterowie zmieniają się w mgnieniu oka, a ci, których uważałam za przyjaciół, okazują się wrogami. Końcówka... nic nie wyjaśniła. Właśnie dlatego nie mogę się doczekać, kiedy w moje ręce wpadną "Zagrożeni".
Bohaterowie... zawiedli mnie, zresztą już w poprzednim tomie nie za bardzo ich polubiłam. Można by powiedzieć w wielkim skrócie, że w "Dziedzictwie" tylko pogłębiła się moja niechęć do niektórych, a o, dziwo, irytować mnie zaczął również Carter. Nie będę zdradzać szczegółów, żeby nie spoilerować osobom, które nie czytały, ale mimo wszystko Sylvain bardziej zyskał moje serce i myślę, że w następnych częściach musiałby zdarzyć się cud, żeby West znowu wkupił się w moje łaski. Natomiast Allie... tutaj muszę zaprzeczyć słowom Sylvaina, jakoby podejmowała ona zawsze najlepsze dla niej decyzje. Niektóre z nich były do bólu egoistyczne i nieprzemyślane, za które miałam ochotę wstać, iść zaczerpnąć świeżego powietrza i opłakać ludzką głupotę. Naprawdę.
Polecam tym, którzy czytali pierwszy tom i nie są pewni, czy warto zabierać się za drugi. Warto, mimo tego, że oba nie powalają oryginalnością i można się doszukać doprawdy sporych błędów.

Ocena - 8/10

Zdjęcie pochodzi ze strony www.matras.pl

28 komentarzy:

  1. Czytałam podajże "Zagrożonych" nie znając innych tomów i bardzo mi się spodobała ta książka, ale raczej nie sięgnę po inne tomy. Pozdrawiam ;*
    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że jednak sięgnęłaś po tę powieść i spodobała Ci się ona (choć, jak wspomniałaś, nie jest idealna). Muszę przyznać, że "Dziedzictwo" to chyba najgorsza książka z serii - rozwija się bardzo powoli, a zachowanie Allie (zwłaszcza na samym początku) strasznie irytuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna recenzja :D Ja słyszałam bardzo różne opinie na temat tej serii i zamierzam się sama przekonać <3
    Przy okazji masz świetny wygląd bloga <3 Mogłabyś mi powiedzieć jak się nazywa ten szablon i z jakiej strony pochodzi? Wprowadzałaś sama jakieś poprawki?
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Niestety nie mogę Ci pomóc, bo szablon zmieniał mi znajomy, więc nie wiem, skąd on pochodzi.
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
    2. Nie ma za co :* Dobrze, dziękuję mim wszystko :)

      Usuń
    3. Z tego co wiem podobne, a nawet takie same szablony można znaleźć na tej stronce http://newbloggerthemes.com/

      Usuń
  4. Cala serie czytalam juz jakis czas temu, ale pamietam, ze w stosunkiu do kazdego moje uczucia byly pozytywne, jednak szalu nie bylo.
    A ja mimo wszystko bardziej polubilam Cartera, bo po tym 'incydencie' w Wybranych moja sympatia do Sylvaina ostro spadla i juz sie nie podniosla :)
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdzieś o tej książce słyszałam. Z chęcią przeczytam ją!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. A wiesz, miałam podobne odczucia względem tej okładki, dobrze je ujęłaś w słowa. :D Zwykle nie czytam takich książek, ale jeśli seria trafi w moje ręce, to kto wie? :)

    MAJUSKUŁA

    OdpowiedzUsuń
  7. Strasznie mi się nie podobała. Przeczytałam dwie pierwsze części tylko dlatego, że nie miałam prądu przez ponad 50 godzin. Dla mnie zupełny niewypał książkowy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z serią ,,Wybrani". Niestety jestem wzrokowcem i te okładki tak bardzo mnie odrzucają...Faktycznie przypominają tanią telenowelę. :D Wiem, ze nie poznaje się książki po okładce, no ale nie potrafię się na razie przełamać. Za to ,,Tajemny ogień" jest genialny. :)
    Pozdrawiam,
    Geek of books&serials&films

    OdpowiedzUsuń
  9. To, co najbardziej mnie ubodło w tej serii, to jej kompletny brak logiki. Bohaterowie postępują tak bezsensownie, że z trudem powstrzymywałam jęki frustracji, nie wspominając nawet o kiepskim czarnym charakterze, czyli Nathanielu. Mimo to bardzo wciąga, dlatego została mi jeszcze tylko ostatnia część do przeczytania ;)

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  10. Zatrzymalam się na 3 tomie i może kiedyś sięgnę po następne :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Powiem Ci szczerze, że ostatnio poważnie zaczęłam zastanawiać się nad przeczytaniem tej serii i chyba właśnie dzięki Tobie skuszę się, by sięgnąć po pierwszy tom. Dziękuję! :D
    Iza xx

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem tego samego zdania - West po "Dziedzictwie" pozostał tylko draniem, a Sylvain ukochanym <3 przeczytałam całą serię i do tej pory mam takie zdanie, chociaż wielu wspomina wydarzenia z pierwszej części i wykroczenie Sylvaina. E tam, jest przeuroczy, kochany i wspaniały!
    Dziękuję Ci za komentarz u mnie :) Wpadnę tu jeszcze nie raz!

    http://przerwa-na-ksiazke.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Od dawna miałam zamiar sięgnąć po tą serię. A twoja ocena książki mnie do tego przekonała.
    A co do okładki :D Naprawdę przypomina kadr z jakieś taniej telenoweli :D.
    Pozdrawiam ~ Julka ☺ ~
    http://odkawywoleksiazke.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam zarówno "Wybranych" jak i "Dziedzictwo" i muszę Ci przyznać rację ;)
    Wszystko jest utarte, podkoloryzowane i niby brzmi znajomo, a mimo to zanim się człowiek zorientuje, wchłania te książki w jeden, dwa wieczory! Mało która młodzieżówka (czy tam Young Adult (co to za różnica?)) wciągnęła mnie tak jak "Nocna szkoła" :D

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Seria fajna, ale na kolana nie powala ;)
    Thievingbooks

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam tę serię jakiś czas temu (choć przede mną nadal finał), ale wspominam ją bardzo dobrze. ^_^ A Dziedzictwo właśnie najbardziej mi się podobało. :P Jednak szczerze mówiąc, już nawet nie pamiętam, dlaczego to właśnie Dziedzictwo uznałam za moją ulubioną część. Hmm... Przydałoby odświeżyć sobie całą serię. Jeśli znajdę czas (a to niestety wątpliwe ;( ), to na pewno przeczytam te powieści raz jeszcze. ^_^

    OdpowiedzUsuń
  17. Ostatnio miałam wielką ochotę na tę serię, ale wciąż nie jestem pewna.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie
    moment-for-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawa recenzja czytałam już tę książkę i na prawdę mi się podobała :) pozdrawiam wi-kusia.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie czytałam, ale czytałam "Tajemny ogień", gdzie Daughhery była współautorką - podobał mi się i będę musiała się z innymi książkami tej autorki zapoznać. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie jestem do końca przekonana do tej serii, słyszę tyle pozytywnych opinii, ale zazwyczaj jest tak, że to co inni wychwalają, u mnie przechodzi bez większego entuzjazmu. W planach mam "Tajemny ogień" i prawdopodobnie zacznę go już w przyszłym tygodniu. Mam nadzieję, że chociaż w przybliżeniu spodoba mi się tak jak innym. Cóż, niedługo się przekonam.
    Zapraszam również do siebie, gdzie organizuję konkurs, być może coś dla siebie znajdziesz.
    Pozdrawiam :)
    mojeksiazki-ola.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Czytałam, ale cała seria do mnie nie przemówiła. Jedyne co mi się podobało to postać Sylvaina i to, jaką przemianę przeszedł dla swojej miłości. Do reszty podeszłam obojętnie.
    Pozdrawiam,
    tysiac-zyc-czytelnika.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Szczerze mówiąc jakoś nie ciągnie mnie już do tej serii. Pewnie jeszcze jakieś dwa lata wstecz byłabym nią zachwycona, jednakże już ni specjalnie interesuję się tym gatunkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Książkę czytałam, mam nadzieję, że moja koleżanka pożyczy mi trzeci tom tej serii, bo mimo jakiegoś spadku zainteresowania, jestem ciekawa, jak to wszystko się zakończy.
    Nie przypuszczałam, że "Wybrani" wylądują w moich rękach, jednak tak się stało.
    Nie żałuję tego, bo od dawna, chciałam zobaczyć, czym tak naprawdę są.
    Świetna recenzja!
    Pozdrawiam gorąco,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak do tej pory udało mi się przeczytać prawie wszystkie części- poza ostatnią, którą mam ochotę zakupić a na którą mnie niestety nie stać. Dziedzictwo z tego co pamiętam trafiło w moje ręce dość dawno temu i z tego co kojarzę nie zrobiła na mnie tak wielkiego wrażenia jak "Wybrani". Ale gorąco polecam Ci dwie kolejne części, a zwłaszcza 3 bo według mnie jest najbardziej emocjonująca i nieprzewidywalna!
    Świetna recenzja jak i cały blog :*
    http://zzaczytaniwksiazkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Pierwszy tom od dawna czeka na półce - wypadałoby mi w końcu zabrać się za niego, skoro wydano już kolejne części. :)

    OdpowiedzUsuń