wtorek, 8 listopada 2016

"Ogień za ogień" - Jenny Han i Siobhan Vivian

Plan Lillii, Mary i Kat był idealny. Wspólnie, w najgłębszej tajemnicy, ukarały swoich wrogów. Sprawiły, by cierpieli. Sprawiedliwości w końcu stało się zadość. Ale Bal Absolwentów nie potoczył się tak, jak sobie tego życzyły. Wszystko wymknęło się spod kontroli. Teraz, choć nęka je poczucie winy, dziewczyny muszą po prostu się pozbierać i zapomnieć o tym, co się wydarzyło, i o umowie, którą zawarły. Ale z cichą, łagodną Mary jest naprawdę źle. Przepełnia ją gwałtowny gniew, który może sprawić, że komuś stanie się krzywda. 
Raz rozpalonego ognia nie da się ugasić...
~opis pochodzi ze strony wydawnictwa

Nie mogę przypomnieć sobie momentu, kiedy ostatnio coś przeczytałam. Nie ciągnęło mnie do tego, nie miałam czasu, ochoty... a w konsekwencji sięgałam tylko po te pozycje, do których lektury zmuszała mnie "siła wyższa". Chciałam po prostu odpocząć - na tydzień, dwa, może do czasu, aż wróci wena. I kiedy w końcu zebrałam się do lektury "Ogień za ogień", miałam nadzieję na książkę niesamowitą, która na nowo wciągnie mnie w czytanie. Czy Jenny Han i Siobhan Vivian sprostały temu, jakże trudnemu, zadaniu? 
Jestem pod silnym wrażeniem, jak ze średniej fabuły można wykreować naprawdę intrygujące jej rozwinięcie. Obawiałam się monotonii, lania wody i powtarzania mniej więcej tego samego, co w pierwszym tomie; wręcz bałam się, że autorkom prędzej czy później braknie pomysłu na dalszy rozwój akcji. Jednak, jak niedługo potem miałam okazję się przekonać, bardziej mylić się nie mogłam. Otrzymałam świetną, trzymającą w napięciu przez cały czas historię, której akurat w tej chwili potrzebowałam. Prawda - nie była wzruszająca, mądra, nie niosła za sobą przesłania, ale... dzięki niej na nowo przypomniałam sobie, jak bardzo lubię czytać i jak wielką przyjemność mi to sprawia. A poza tym, nie ukrywam, tęskniłam trochę za unikatowym klimatem książek Jenny Han! 
Co powiem o bohaterach? Jestem całkiem zadowolona. Nareszcie mieliśmy możliwość poznania głębiej ich historii, a także rozwinięcia kilku podstawowych wątków, których zakończenia nie domyśliliśmy się ostatnio. Przyznam, że jestem zaskoczona, jak z początkowo przewidywalnych osobowości autorkom udało stworzyć się kogoś oryginalnego i niepowtarzalnego, kogo nietrudno teraz odróżnić w tłumie innych postaci. Bardzo podobało mi się, że nie trzymały się one utartych schematów, nawet najbardziej sztampowych bohaterów przeobrażając w charaktery totalnie niezapomniane. Dzięki temu po wszystkich mogliśmy spodziewać się wszystkiego, a w konsekwencji i tak nas zaskakiwali. 
Nie z samych jednak zalet składa się ta książka, co muszę stwierdzić z naprawdę wielkim bólem. Przyznam, bardzo trudno jest wciągnąć się w "Ogień za ogień", szczególnie, jeśli od lektury pierwszego tomu minęło już trochę czasu - zostajemy od początku wrzuceni na głęboką wodę i ponowne wkręcenie się w historię zajmuje parę dobrych rozdziałów. Przez dłuższy czas czułam się, jakbym pominęła coś ważnego i uważam, że jeśli autorki w skrócie przypomniałyby nam wydarzenia z "Ból za ból", odebrałabym ich powieść zupełnie inaczej. 
Co by tu powiedzieć na zakończenie? Na pewno polecam Wam "Ogień za ogień". Choć powieść ta nie dorównała poziomem poprzedniej, stanowiła całkiem niezłą zabawę. Dalsze losy Mary, Kat i Lillii niejednokrotnie zaskoczyły mnie niespodziewanym zwrotem akcji - dlatego mam nadzieję, że i Wy jak najszybciej poznacie ich historię! 

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Feeria Young! 

Zdjęcie pochodzi ze strony wydawnictwa.

Ocena - 8/10

11 komentarzy:

  1. Też nie miałam weny na czytanie, ale w październiku. Mi jednak z pomocą przyszła książka :The distance beetwen us".
    Ciekawa fabuła książki, mam nadzieję, że będę miała okazję po nią sięgnąć.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Do przeczytania tej książki (i jej poprzedniej części) zachęcił już mni sam opis, a twoja recenzja ostatecznie to przypieczętowała
    Pozdrawiam :)
    Hana :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm, może przeczytam - tylko najpierw pierwsza część. Z zasady drugie części są słabsze...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie jakoś ta książka nie przekonuje, po prostu nie interesuje mnie zbytnio tematyka. Poza tym skoro to druga część, to tym bardziej nie chciałabym zaczynać kolejnej serii. Mam wystarczająco dużo takich, których jeszcze nie skończyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak kiedyś nadrobię z pierwszym tomem, to czemu nie. ;d

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie jakoś zupełnie do tej historii nie ciągnie :D Ale dobrze, że tobie pozwoliła wrócić do czytania ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomimo twojej pozytywnej recenzji, jakoś nie czuję tej książki. Coś nie zaiskrzyło między mną a fabułą. Ciesze się jednak, że tobie się podobała i pomimo odpoczynku po nią sięgnęłaś :)

    Pozdrawiam
    Kejt_Pe
    Ukryte Miedzy Wersami

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś do tej serii kompletnie mnie nie ciągnie. W dodatku mają paskudne okładki xD Wiem wiem, ale ja lubię jak moje maleństwa mają piękna oprawę, a tak to potem się człowiek zastanawia, czy to oddać, czy obkleić ...
    Poczekam na coś innego, co polecisz :D
    Kasia z Kasi recenzje książek

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak to już bywa, że zazwyczaj kolejne części nie dorównują pierwszej. Mimo wszystko warto próbować :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak czytam i czytam, i pierwsze, co wpadło mi do głowy to "Czy Jenny Han to nie jest przypadkiem ta kobieta od <>?" :D Nigdy wcześniej nie zwróciłam na to uwagi :D
    Samej książki raczej szybko nie przeczytam, bo nie poznałam się jeszcze z pierwszą częścią...Ale skoro jest w porządku - cóż, muszę to zmienić ;)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    PS. Może pomożesz mi uratować święta...? Zapraszam na konkurs :>

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatnimi czasu również jakoś odeszłam od czytania i nie ciągnęło mnie.. Rzadko się zdarza więc, żeby coś naprawdę mocno mnie wciągneło i przypomniało za co kocham czytanie. Tak naprawde to nie słyszałam o tej książce ani o autorce, ale skoro pozytywnie się o niej wyrażasz to pewnie i mi by się spodobala, bo lubie książki tego typu. Tylko musiałabym rzecz jasna zacząć od pierwszego tomu...
    Dawno mnie u Ciebie nie było;)
    Pozdrawiam!
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń