sobota, 17 października 2015

"Angelfall. Opowieść Penryn o końcu świata" - Susan Ee

źródło: www.empik.com
Tytuł: Angelfall. Opowieść Penryn o końcu świata
Tytuł oryginalny: Angelfall
Autor: Susan Ee
Ilość stron: 306
Wydawnictwo: Filia
Wydanie polskie: 2013
Wydanie oryginalne : 2012
Ocena: 7/10

Świat został opanowany przez krwiożercze anioły, pragnące doprowadzić do zagłady ludzkości - napadają na miasta, zabijają, okaleczają i zastraszają ich mieszkańców, zmuszając do opuszczenia dotychczasowego miejsca pobytu. W takiej sytuacji żyje siedemnastoletnia Penryn, która tuła się po przedmieściach wraz z szaloną matką i niepełnosprawną siostrą. Jednak kiedy anioły porwą malutką Paige, a na jej miejsce przyjdzie tajemniczy wróg, Raffe, Penryn będzie musiała stawić czoła większym niebezpieczeństwom, by zapewnić swojej rodzinie be

Ci, którzy czytają mojego bloga od dłuższego czasu zapewne zdążyli zauważyć, jak wielką miłością pałam do każdego rodzaju dystopii. Jak wielką przyjemność czerpię z poznawania ogarniętych wojną fantastycznych światów, niesamowitych, walecznych bohaterów i ich historii, nie zawsze okraszonych pięknem i szczęściem. To właśnie dzięki nim na nowo wkręciłam się w czytanie i pokochałam chwile, w których zajmuję się jedynie przewracaniem kartek i przesuwaniem wzrokiem po literach. Dlatego moment, w którym usłyszałam o "Angelfall" był jednym z tych, w których od razu czuję narastający dreszcz ekscytacji i podświadome przeczucie, że to będzie moja nowa książkowa miłość. Jednak co sprawiło, że jednak nie dałam tej książce 10/10?
O tej powieści nigdy nie słyszałam za dużo. Mimo że wzbudziła wśród swoich czytelników niemałe emocje i zyskała wiele pozytywnych recenzji, to jakoś nigdy nie natrafiłam na nią, po prostu szukając na blogach książki, jaką mogłabym przeczytać w następnej kolejności - nie było mi dane poznać zbyt dużo zdań, jakie inni mają na jej temat i do lektury podeszłam trochę sceptycznie, aczkolwiek z malutką iskierką nadziei, że zatracę się w historii przedstawionej przez panią Ee. Anioły, wojna z ludźmi... to zdecydowanie moje klimaty, a każda książka, w której zapowiada się dobry wątek fabularny z pewnością kiedyś wyląduje na mojej półce. Jednak jakie były moje odczucia w stosunku do "Angelfall"?
Zacznijmy może od tego, że pomysł autorki na książkę był dobry, ale chwilami odnosiłam wrażenie, że za mało dopracowany, tak jakby po wymyśleniu głównego wątku pani Ee postanowiła spocząć na laurach i liczyć na to, że reszta przyjdzie z czasem. Niestety, często brakowało mi tutaj bardziej rozwiniętej historii, lepiej przedstawionego świata czy postaci, więcej szczegółów, które pozwoliłyby mi się bardziej wczuć w słowa. Właśnie dlatego po skończeniu lektury miałam wrażenie, jakbym po prostu zamknęła powieść na przypadkowej stronie i zaraz miała do niej wrócić, by poznać dalsze losy bohaterów - nie dość, że książka była krótka, to jeszcze nie do końca zdążyła się rozwinąć.
Styl pisarnia autorki jest bardzo dobry, lekki, przyjemny, niezbyt wysublimowany, lecz wciągający i idealnie odwzorowujący daną sytuację. Jedną z rzeczy, jaka urzekła mnie w tej powieści są z pewnością ciekawe opisy walk, ran, bólu i kulminacyjnych momentów, w których bohaterowie znajdują się w sytuacji praktycznie bez wyjścia - choć może wydawać się to dziwne, ostatnio natrafiam na autorów, którzy z takimi wydarzeniami są raczej na bakier i podchodzą do nich naprawdę sceptycznie. Także dialogi nie pozostawiają wiele do życzenia, aczkolwiek z drugiej strony przydałoby się trochę więcej "żywiołowości" oraz sarkazmu w wypowiedziach postaci - czasem autorka robiła z nich bezmyślne kukły, które poza postawionym przez nią celem nie widzą praktycznie niczego innego.
A jeśli chodzi o samych bohaterów, to ich wykreowanie nie jest najlepsze. Penryn, główna bohaterka, co Was chyba nie zdziwi nie wyróżniała się niczym pośród innych, jakie możemy spotkać w dystopiach. Uratujmy siostrę, świat, pokonajmy anioły, niech nas wielbią i tak dalej - właśnie to zdanie opisuje najbardziej jej podejście do życia. Raffe natomiast nie zaskoczył mnie niczym, nawet najmniejszą cechą jego osobowości. Był do bólu nudny, przewidywalny i choć brakiem pewnych schematycznych zachowań z jego strony mile mnie usatysfakcjonował, nadal nie mam powodów, by wychwalać go pod niebiosa.
Książkę polecam wszystkim, którzy lubią takie klimaty. Mimo że powieść ta nie zaskoczyła mnie zbyt pozytywnie, to jednak nie mogę się doczekać lektury drugiej części - czuję, że będzie ona o wiele lepsza.

WIEM, ŻE POWINNAM NAPISAĆ O TYM WCZEŚNIEJ - BARDZO, BARDZO DZIĘKUJĘ ZA SETKĘ OBSERWATORÓW ORAZ PRAWIE 6000 WYŚWIETLEŃ. ZAKŁADAJĄC TEGO BLOGA, NIE SĄDZIŁAM, ŻE ZAJDĘ TAK DALEKO :)

Zapraszam także na moją poprzednią recenzję "Zakonu mimów" - Samanthy Shannon!





26 komentarzy:

  1. "Angelfall" czytałam już dawno, ale pamiętam, że niezbyt mi się podobało. Owszem, pomysł był niezły i naprawdę można było się sporo po nim spodziewać (ach, prawdziwe, dorosłe postapo w świecie opanowanym przez anioły, to by było coś...), ale tutaj za dużo jest infantylizmu i przede wszystkim brakuje równowagi między wątkiem miłosnym a dystopijnym. Oczywiście w mojej ocenie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O "Angelfall" słyszałam bardzo dużo. Z przeczytaniem noszę się już prawie od roku i sądzę, że chyba pora bym w końcu sama się przekonała co sądzę o tej książce :)
    Muszę przyznać, że oprawa graficzna jest piękna :3
    Pozdrawiam serdecznie :*
    In Bookland

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mam ochoty na Angelfall. Niby temat ciekawy, ale nie ty pierwsza piszesz o pewnych niedociągnięciach. Poza tym mnie nie ciągnie aż tak do dystopii :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Naczytałam się kilku negatywnych recenzji tej książki i wiem, żeby po nią nie sięgać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pewno przeczytam, bo planuję to od dłuższego czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O Angefall słyszałam i słyszałam też zachwyty nad tą książką, ale jako cały czas jej nie przeczytałam. Chyba temat nie zainteresował mnie aż na tyle. Jednak lubię dystopie i swoją recenzją naprawdę zachęciłaś mnie do lektury, mimo tych paru niedociągnięć, które wymieniłaś i dość schematycznych bohaterów :p
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja przeczytałam pierwszą część i bardzo mi się spodobała. Na półce mam całą trylogię, ale nie mam czasu, żeby ją przeczytać :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam kilka recenzji tej książki i jakoś nie czuję się zachęcona. Wiem, że to kolejna dystopia, która nie wyróżnia się niczym z wielu podobnych. Ja zdecydowanie wolę skupić się na fantasy, a nie na dystopii (która znowu jest elementem sci-fi). ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z chęcią sięgnę po tą książkę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie przepadam za kobiecymi bohaterkami w książkach:P wiem wiem jestem szowinistą ale już tak mam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dużo słyszałam o tej książce. I to dużo dobrego. Wiele osób się nią zachwyca, więc mam w planach ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Słyszałam sporo opinii na temat "Angelfall" ale jakoś mnie do tego nie ciągnie. Dlaczego? Nie mam pojęcia, bo ta książka to zdecydowanie moje klimaty. Kiedyś na pewno się z nią zapoznam, ale jeszcze nie teraz :). Świetna recenzja! Pozdrawiam i zapraszam do nas na recenzję "Miasta Kości" :) /Claudie

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś bardzo chciałam przeczytać tę książkę. Z czasem jednak mój zapał osłabł i widzę, że słusznie. Coraz bardziej zaczynają mnie irytować bohaterki typu, jak odpisałaś, zbawmy świat, ratujmy wszystko, śmierć wrogom! No niestety nie..

    OdpowiedzUsuń
  14. W takim razie będę musiała cię trochę rozczarować, bo pierwsza część Angelfall jest najlepsza, w kolejnych dwóch jest tylko gorzej i gorzej. Trudno mi powiedzieć, z czego to wynika; może autorka faktycznie była tak pochłonięta swoim świeżym, innowacyjnym pomysłem, że za mało skupiła się na innych ważnych sprawach takich jak chociażby kreowanie bohaterów? Angelfall miało prawdziwy potencjał, ale nie został on wykorzystany.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochana, i ty twierdzisz, że twoje recenzje są ostatnio dziwne? Ze nie umiesz nic porządnego napisać? Jeju, jak ty się mylisz! Świetnie opisałaś książkę, z czym ja mam problemy w obawie, że coś zaspoileruję, więc często decyduję się na skromne opisy. Napisałaś, jakie są twoje odczucia, a wszystko zgrabnie, u mnie na ogół kończy się jednym wielkim chaosem, bo nie mogę ujarzmić własnych myśli. U ciebie wszystko dobrze napisane, poukładane - naprawdę nie myśl, że czegoś brakuje Twoim recenzją! ^^
    Również jestem oczarowana książkami o charakterze dystopijnym i również wcześniej niewiele słyszałam o tej książce. Szczególnie mnie do niej nie ciągnie, więc jeśli po nią sięgnę, to będzie spontaniczna decyzja ^^
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, bardzo dziękuję za aż tak miłe słowa... ale nie przesadzaj, Twoje recenzje również są świetne i zgrabnie napisane :)

      Usuń
  16. Hm, ja jednak nie jestem do końca przekonana do dystopii. Wszystkie wydają mi się takie same xD.
    Szkoda, że książka niedopracowana :C. To jest jednak coś, co sobie bardzo cenię.
    Cóż, do Angelfall już się przymierzam od jakiegoś czasu i kiedy w końcu kiedyś zdobędę tę książkę, to pewnie ją potraktuję raczej jako ciekawe czytadło.
    Mam nadzieję, że kolejne tomy autorka już bardziej rozwinie :).
    City of Dreaming Books

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie znam tej książki, ale czytałam na jej temat wiele dobrego. Dlatego też w wolnym czasie postaram się mieć na uwadze ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  18. Cóż - ja mam zupełnie inne zdanie!
    Dla mnie ta historia nie była mało rozwinięta! Właściwie uważam coś wręcz przeciwnego - że nie brakowało tam różnych detali. ^_^
    I Penryn odebrałam inaczej... nie jako tą, co ma uratować świat, a jako tą, co ryzykuje, by uratować siostrę - i jest przy tym silna, i umie się postawić komu trzeba. ;)
    No i ja jeszcze uwielbiam Raffego! <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawi mnie ta seria, chociaż to zupełnie nie moje klimaty.

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  20. Angellfol leży na mojej pułce już od czerwca. Na książkę mam od pewnego czasu ochote, ale chyba nigdy się nie dostane do pudła z moimi książkami. Ja słyszałam nawet wiele dobrych opini o książce i mam nadzieje, że mi się spodoba.

    http://tiggerssreads.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  21. W moim wypadku jest tak, że jakoś nie zrzuciła mi czapki z głowy, ale.. jak już kupiłam dwie części to przeczytałam je w ciągu dwóch dni bo tak mnie wciągnęła:) teraz muszę zainwestować w część trzecią:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ta książka leży już u mnie chyba miesiąc i jakoś nigdy nie miałam weny zabrać się za nią. Po Twojej recenzji wiem, że na pewno się za nią zabiorę po skończeniu Ostatniego Lata w Nebrasce :)
    Uwielbiam Twoje recenzje,naprawdę zachęcają do przeczytania danej powieści :)
    Gratuluję 6k wyświetleń,to naprawdę motywuję blogera do dalszego pisania ;*
    Zapraszam do mnie na recenzji Zimy Koloru Turkusu ;*
    http://zaczytanaaax.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Sama muszę się kiedyś zabrać za tą książkę :x Słyszałam już o niej tak dużo razy, a nadal jej nie mam na własność.

    OdpowiedzUsuń
  24. Właśnie kończę III tom i nadal jestem zdania, że Susan Ee ma głowę pełną mrocznych pomysłów :) To, co powymyślała w finale aż mrozi krew.
    PS. Fajnie na tym Twoim truskawkowym blogu, ale gdzie truskawki? :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zapowiada się bardzo ciekawie... :)

    OdpowiedzUsuń