poniedziałek, 20 marca 2017

"Miasteczko Darkmord" - Shane Hegarty

Miasteczko Darkmord nie pojawia się na wielu mapach, bo nikt nie chce go znaleźć. Leży trochę za bardzo na północ, nieco za daleko na południe. W tajemniczych okolicznościach znikają kolejni mieszkańcy. Pozostali chcą uciekać...
W każdym zakątku miasta czają się Legendy…
SŁYSZYSZ?
NADCHODZĄ!
SĄ CORAZ BLIŻEJ!
MOŻESZ ZACZĄĆ SIĘ BAĆ!
Finn wolałby mieć normalne życie: szkoła, dom, koledzy. Ale zgodnie z przeznaczeniem powinien zostać Łowcą Legend, pogromcą potworów. Niestety w ogóle się do tego nie nadaje. Czy odkryje w sobie bohatera? Czy uda mu się obronić miasteczko?



Poszukujesz prezentu dla młodszego rodzeństwa / kuzynostwa, które tak jak Ty pasjonuje się czytaniem? Zbliża się czas spotkań rodzinnych, a Ty jeszcze nie wiesz, co podarujesz dawno niewidzianym krewnym? A może chcesz przeczytać coś niezobowiązującego, aczkolwiek niezwykle ciekawego i intrygującego?
Jeśli tak - mam coś właśnie dla Ciebie.
Kiedy po raz pierwszy ujrzałam na stronie wydawnictwa okładkę "Darkmord", nie byłam zbytnio zainteresowana. Nie ukrywam - przygodę z książkami middle-grade zakończyłam już dawno temu, a każdy mój powrót do tego gatunku kończył się jedynie zmarnowanymi wieczorami spędzonymi przy danej książce. Jednakże kiedy w moje ręce trafił egzemplarz tej powieści, postanowiłam dać mu szansę. Czy słusznie?
Myślę, że najważniejszą rzeczą, jaką ma w sobie ta książka jest niesamowity, widoczny gołym okiem przekaz. Autor ponownie wykorzystał dobrze znany nam schemat chłopca, który nie pasuje do sytuacji w której się znalazł - jego ojciec to odnoszący wiele sukcesów łowca Legend, aczkolwiek jego syn nie spełnia oczekiwań rodziciela i zamiast ganiać za potworami, najchętniej spełniałby swoje własne marzenia o byciu weterynarzem. Na Finnie ciąży odpowiedzialność, którą coraz trudniej jest mu unieść. Nieustanne treningi pod czujnym okiem taty, ciągłe niepowodzenia w starciach z Legendami, a także docinki, jakie słyszy pod swoim adresem w szkole, tym bardziej nie podnoszą chłopca na duchu - jednak kiedy przychodzi odpowiedni moment, Finn postanawia stanąć do walki z własnymi słabościami i przezwyciężyć pasmo nieszczęść, które zawsze mu towarzyszyło.
Styl autora jest zabawny, lekki i nienachalny, przez co książkę czyta się bardzo szybko. Mimo że początek przysporzył mi niemałe problemy i ciężko było mi wbić się w fabułę, potem było tylko lepiej i szybko udało mi się przebrnąć przez dosyć długą historię młodego łowcy Legend. Mało tego, przeczytanie jej zajęło mi ledwo dwa wieczory!
Jestem pod dość sporym wrażeniem wykreowania fabuły przez Shane'a Hegarty'ego i myślę, że choć książka przeznaczona jest głównie dla  dzieci, i odrobinę starsi czytelnicy znajdą w niej chwilę relaksu i przyjemności. Kłamstwem byłoby powiedzenie, iż jest ona wyjątkowo ambitna bądź oryginalna, ale nie pod tym względem postanowiłam ją ocenić - na pewno świetnie się przy niej bawiłam, a to również jest niezwykle ważne podczas czytania powieści.
Myślę, że dla wydawnictwa Znak należą się ogromne brawa za wydanie "Miasteczka Darkmord". Cudowna okładka w twardej oprawie, czarne grzbiety stron i idealna do czytania czcionka, przy której nie męczą się oczy - przyznam, że jeżeli chodzi o sprawy graficzne, to wydawnictwo nie ma ze sobą równych!

Mam dla Was również małą niespodziankę - kiedy przy zamówieniu na stronie wydawnictwa Znak wpiszecie kod "Darkmord", otrzymacie na tę książkę 33% rabatu! 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak Emotikon.

Ocena - 7/10

2 komentarze:

  1. Historia wydaje się ciekawa, ale raczej dla młodszych czytelników. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ah, gdybym tylko miała rodzeństwo bądź kuzynostwo, które lubi tego typu książki, to od razu kupiłabym im tą książkę! Sama jednak z chęcią bym po nią sięgnęła!

    x-muz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń